Tajemnica pewnej dziesiątki

21:13




Małe urodzinki – takie hasło rzuciła dzisiaj rano Mamusia. Czy wiecie o co chodzi? Później zaczęła znowu wspominać jak to było, wtedy. No wiecie kiedy. Wtedy kiedy ta pani wyciągnęła mnie z tego fajnego i ciepłego domku. Brzuszek, chyba tak się nazywał.


Podobno skończyłam dzisiaj 10 miesięcy. To dużo czy mało? Mama powiedziała, że dużo, ale coś mi się nie wydaje.

Razem z Mami czytałyśmy dzisiaj o właśnie takich dzieciach jak ja, czyli tych co mają małe urodzinki i też świętują 10 miesięcy. Wyszło na to, że nauczę się strasznie dużo nowych rzeczy, a mama znowu będzie z dumy płakała! A później będzie wzruszona, że tak szybko urosłam, a później będzie narzekać, że jak robię to czy tamto to musi mnie ciągle pilnować. Czy wszystkie mamy tak mają? Chyba nigdy jej nie zrozumiem.

Do rzeczy jednak. Napisałam sobie listę TO DO w tym miesiącu:

  • raczkować, wstawać na nóżki przytrzymując się czegoś lub kogoś, usiąść z leżenia na brzuszku (phii łatwizna, wszystko opanowane, a mama zamiast się cieszyć i pozwolić mi się pobawić tymi wszystkimi świetnymi rzeczami, do których teraz dosięgam, to je pokryła! Wyobrażacie sobie? Przecież na tym półmisku w korytarzu były takie pyszne chipsy. Chwila, chwila jak mama je nazywała … chyba suszki)
  •  stać przy meblach i chodzić przy nich, samodzielnie stanie (co to jest stanie przy meblach, bułka z masłem, tylko z tym samodzielnym staniem to jakaś dziwna sprawa. Próbowałam dogadać się z tyłkiem ale on nadaje na zupełnie innych falach i ciągle bansuje, ale luuuz do końca miesiąca  znajdziemy wspólny język;) ps. Mamusiu to chyba czas na mały shopping! Wiesz, że dla kobiety butów nigdy za wiele, a ja potrzebuję nowej pary. Nie będę stawiała swoich pierwszych kroków w byle czym!
  • reagować na swoje imię (no zlitujcie się, przecież od dawna wiem jak się nazywam, nie róbcie ze mnie małego dziecka!),
  • rozumieć słowa NIE, ale nie musi robić to na mnie wrażenia – to też od dawna rozumiem, gdybyście od jakiegoś czasu co chwilę słyszeli „Nie”, „nie wolno”, „nie rób” to wreszcie załapalibyście o co kaman. Z drugiej strony lepiej udawać, że się nie słyszy, im dłużej rodzice będą myśleli, że nie rozumiem co do mnie mówią tym lepiej dla mnie ;)
  • protestować przy zabieraniu zabawki – no heloooł, jak się czymś bawię to dlaczego mi to zabierać, telefon czy pilot to też zabawka, dobrze wiesz, że będę się wydzierała
  • szukać danego przedmiotu lub osoby kiedy ktoś mnie zapyta – a co ja jestem, małpka w cyrku, nie no żartowałam, ogarnę to do końca miesiąca. W sumie szukanie schowanego przedmiotu to świetna zabawa, mama tak bardzo się cieszy jak go znajduje. Naiwna myśli, że nie widzę jak go wcześniej chowie.
  • gaworzyć na wzór dorosłej mowy, czyli brzmieć trochę jak w innym języku – no błagam Was, przecież od samego początku gadam do Was i gadam, a Wy faktycznie patrzycie na mnie jakbym w obcym języku mówiła, jak chce się dziecko to się trzeba do tego przygotować i przynajmniej języka nauczyć, a nie teraz zgadywać.
  • mówić mama i tata, a nawet rozumieć te słowa – przecież ja je rozumiem, mówię, a Wy ciągle twierdzicie, że nie. Ah Ci dorośli, a to niby my jesteśmy dziećmi i musimy się wszystkiego nauczyć.
  • wyjmować mały przedmiot z dużego – ej to proste, umiem
  • powtarzać gesty i bawić się w akuku – to już potrafię i uwielbiam, strasznie to śmieszne
  • podnosić mały przedmiot kciukiem i wskazującym palcem – to ja wolę szczypać - na to samo wychodzi, a jaki fajny efekt w postaci piszczenia rodziców: ała, ała itp.
  • bawić się podczas jedzenia – wyciąganie ziemniaka z buzi, rozgniatanie ręką, rozmazanie go na stoliczku, no to przecież rewelacyjna zabawa jest, dziwie się, że dorośli nie potrafią się tak bawić.
  • odwracanie kartek książki, pokazywanie obrazków – lubię pokazywać, to taka dziwna zależność jak pokazuję na jakieś zwierzątko to mama wydaje z siebie dziwne dźwięki, bardzo mnie to śmieszy, rodzice to jednak dziwni są
  • bawić się z innymi dziećmi – uwielbiam inne dzieci, jeszcze nie wiem jak się z nimi bawić, ale pewnie się nauczę już niedługo, a poza tym wszyscy moi koledzy i koleżanki są jeszcze malutcy, za to na basenie jest mnóstwo dzieci i wszystkie chcą się ze mną bawić!  

Dużo tych nowych umiejętności do opanowania, prawda? No nic musze brać się za naukę. Spokojnie, jak czegoś nie załapię teraz to zrobię to trochę później . Tak zawsze mówią mi Mamusia i Tatuś, dlatego nie denerwuję się tak bardzo jak coś mi nie wychodzi. Oni mi pomagają i prędzej czy później daję radę.

A Wy mali czytelnicy jakie małe urodzinki obchodzicie w tym miesiącu? A może jest tu jakiś mój rówieśnik?







To Cię może zainteresować

5 komentarze

  1. Wszystkiego najpiękniejszego Królewno! ;)

    My 14 października świętowaliśmy małe urodzinki Oliwki - księżniczka skończyła już 15 miesięcy, a niedługo bo już za 6 dni będziemy świętować pierwszy miesiąc naszej drugiej Księżniczki Sophie ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :)

      i dla obydwu dziewczynek pozdrowienia :*

      Usuń
  2. Ja już nie pamiętam kiedy moja była taka mała ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój Wiktorek 12.10 obchodził swoje "małe" 20 miesięcy :) Czyli 10 więcej niż Twój Skarb.
    W brzuszku natomiast jest druga bądź drugi mały bobas wielkości pomarańczy i ma już 18 tygodni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję i wszystkiego dobrego dla całej rodzinki :)

      Usuń

FACEBOOK

Google+ Badge