5 etapów. Jak Mama wychodzi z domu SAMA.

10:04

Dzwoni telefon. Przyjaciółka, która ma dla Ciebie propozyjcę nie do odrzucenia. Wyjśćie z domu. Bez dziecka, męża, psa, kota, kanarka, czy co tam jeszcze w domu mają. Nawet nie pytasz gdzie. Wszystko jedno czy to będzie spacer, kawiarnia, klub czy restauracja. Ważne, że oderwiesz się od codzienności przesiąkniętej zapachem dziecięcej oliwki.

Jesteś Mamą, kochasz tego małego Szkraba najbardziej na świecie, Jednak przychodzi taki moment, że masz już dosyć. Najchętniej wyskoczyłabyś przez okno i uciekła na by być przez chwilę sama. Hmmm ale co to oznacza być samą? Od kiedy zostałaś mamą to słowo zostało wymazane z Twojego słownika. Nawet, gdy udasz się w miejsce, do którego król chadza piechotą, po kilku sekundach w drzwiach zobaczysz malutką główkę. Jeśli masz to szczęście i nie zapomnisz zamknąć zamka, usłyszysz pukanie w drzwi, które ustąpi dopiero w momencie, kiedy otworzysz drzwi.

Kiedy już nastąpi ten wielki dzień, gdy nadarzy się okazja wyrwania się z domu przejdziesz przez kilka etapów SAMOTNEGO WYJŚCIA MATKI:


  1. Etap Ekscytacji – gdy już nadarzy się okazja na wyrwanie się z domu i zostawienie dziecka z tatą, babcią, lub ciocią doświadczysz pełnej euforii, palpitacji serca. W skrajnych przypadkach kobiety skaczą pod sufit lub zalewają się łzami szczęścia. Tak bardziej na poważnie, będziesz szczęśliwa, że wreszcie uda Ci się odkopać trochę dawnej JA, sprzed bycia Mamą.
  2. Etap problemu – tutaj następuje fontanna łez lub agresja, czasami objawy te następują jednoczenie bądź naprzemiennie. Dlaczego? Zdajesz sobie sprawę, że nie masz co na siebie włożyć. Wszystko jest stare, co gorsza jeśli jest to Twoje pierwsze od porodu samotne wyjście to w tym momencie zdajesz sobie sprawę, że większość Twoich ciuchów to ubrania ciążowe. Jednym słowem łapiesz doła.
  3. Etap Wydawania Pieniędzy – skoro nie masz się w co ubrać to koniecznym staje się zakupienie nowych ubrań. Tutaj rada dla mężczyzn: nie dyskutuj i udostępnij swój portfel, w innym przypadku czeka Cię wiele wieczorów spędzonych z obrażoną na Ciebie żoną. Gwarantuję, że to nic przyjemnego. Czasami na zakupach się nie kończy. Etap tej poszerzany jest o takie elementy jak fryzjer, kosmetyczka itp.
  4. Etap zaprzeczenia - „nigdzie nie idę, to bez sensu, nie poradzisz sobie z dzieckiem, co zrobisz jeśli dziecko ….” i tak dalej. Dochodzi do Ciebie znana wszystkim prawda, że Ty i tylko Ty potrafisz się zająć swoim dzieckiem. Nikt inny nie potrafi przygotować mu tak dobrze mleka, nikt nie potrafi zmienić mu pieluszki tak jak Ty, Co zrobią kiedy dziecko zacznie płakać? No litości, nikt sobie nie poradzi oprócz Ciebie, więc lepiej zostaniesz w domu. Znasz to? Nie kłam, na pewno znasz.
  5. Etap Wyjścia – jednak wychodzisz i wraca do Ciebie euforia. JESTEŚ POZA DOMEM BEZ DZIECKA!. Możesz wszystko! Jesteś królową życia!

Jako królowa życia telefon komórkowy trzymasz w ciągle w dłoni. Na pewno za chwilę zadzwoni. Nie dzwoni? Sprawdzasz czy masz załączony głos. Włączony. To jeszcze podgłośnisz. Wibracje też włączysz, gdybyś tak nie usłyszała to przynajmniej poczujesz. Znowu sprawdzasz. Nic. To Ty zadzwonisz. Radzą sobie wyśmienicie! I tak jeszcze kilka razy powtarzasz te czynności, by po dwóch godzinach nie wytrzymać i stęskniona wrócić do domu do swojego dziecka, do którego jeszcze niedawno chciałaś uciec.

Matka to takie dziwne stworzenie, które przez tydzień cieszy się jak szalone, marzy jak to świetnie będzie się bawiła, jak będzie szalała, by dwie godziny po wyjściu, wracać stęskniona do domu. Nie dlatego, że musi. Dlatego, że CHCE.

Mam jednak dla Was pewne pocieszenie, podobno z każdym kolejnym wyjściem i kolejnym dzieckiem wyjścia są łatwiejsze, mniej się dzwoni i dłużej wytrzymuje:)

To Cię może zainteresować

3 komentarze

  1. Heheeh no cóż.. umnie z etapami podobnie ale ja już jestem na taki ETAPIE ;) , że czwórkę pomijam - ZDECYDOWANIE:)
    A telefon - WYCISZONY :D Ohh ja matka wyrodna.. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z czasem jest lepiej ;) dlatego dla każdej młodej mamy jest nadzieja ;)

      Usuń
  2. Świetny wpis!:) I to prawda, że z każdym wyjściem jest łatwiej - ja potwierdzam:) Niestety ja utknęłam na pewnym etapie, którego póki co nie jestem w stanie przejść, a mianowicie zostawić dziecko na noc pod opieką kogoś innego niż tata:) Zdzara mi się wyjść wieczorem z koleżankami i wrócić o północy. Ale już pójście na wesele z mężem a synek do babci? 'Noł łej':D

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge