Chwalę się

08:47

Dzisiaj będę się chwalić!

Większość ludzi nie lubi chwalenie się, ale sorry taki mam nastrój, a Wy moi Drodzy musicie to jakoś znieść.

Wreszcie udało nam się zebrać w sobie i podjąć jakieś kroki. Zajęło nam to prawie całe dwa miesiące. W zasadzie to wina Mr Right’a, że trwało to tak długo (w końcu jest niezastąpiony w swojej pracy – a może to tylko dobra wymówka dla pracoholizmu?). Jednak lepiej późno niż wcale, prawda?
O co chodzi?

Jesteśmy na wakacjach! Oj, nie zapomniałam się. BYLIŚMY na 
wakacjach.

Były to pierwsze wakacje Małej Zet. Oczywiście, że już wyjeżdżaliśmy wcześniej. Były to jednak wypady maksymalnie na weekend i to w rejony niedalekie (o czym mieliście już okazję czytać). Tym razem pojechaliśmy na drugi koniec Polski i kto śledzi nas na Instagramie widział jak przesyłaliśmy Wam pozdrowienia z Jastrzębiej Góry.

Co robiliśmy? Oto nasza wakacyjna lista TO DO:

  • plażowanie – zaliczone
  • parawaning – zaliczony, pisałam o tym już wcześniej TUTAJ (kto nie czytał, niech wskakuje i nadrabia zaległości)
  • spacerowanie – zaliczone, spacerów i świeżego powietrza nigdy za wiele 
  • piasek wszędzie – zaliczony, plecak nadal czeka na wyczyszczenie ;)
  • pamiątki – zakupione, swoją drogą ilość budek z „pierdołami” jest zadziwiająca, w każdej to samo i każda budka oblegana przez turystów
  • zwiedzanie latarni morskiej w Rozewiu– zaliczone, niestety tylko z zewnątrz, ponieważ Mała Zet jest za mała na takie przyjemności 
  • zwiedzanie Helu – zaliczone, obeszliśmy cały tak zwany Cypel, oglądaliśmy foki, zwiedzaliśmy latarnię morską, pozwiedzaliśmy zabytki wojenne (to najbardziej ucieszyło Mr Righta), pogoda była delikatnie mówiąc średnia, ale nie tak łatwo nas zniechęcić 
  • zwiedzanie Portu we Władysławowie - zaliczone 
  • zwiedzanie Gdańska - zaliczone, Stare Miasto mnie urzekło!! Uwielbiam taką zabudowę! Te domy, bramy, żuraw. Co tu dużo mówić pięknie i już! 
  • zwiedzanie Westerplatte - zaliczone,
  • świeża rybka - zjedzona i to kilkukrotnie
  • gofry, lody i inne słodkości - zjedzone, być nad morzem i nie zjeść gofra i lodów to grzech!
  • kąpiel w morzu - NIE ZALICZONA - woda była tak zimna, że zamoczenie palców u stóp groziło zamarznięciem zwojów mózgowych
  • spacer brzegiem morza - zaliczony - szliśmy tylko chwilkę, a stopy były tak zamarznięte, że gdyby ktoś mnie nadepnął to na 100% by się pokruszyły! 
  • zachód słońca - zaliczony, uwielbiam zachody słońca nad morzem, kolor nieba, kiedy słońca kryje się za horyzont jest cudowny 

Chyba całkiem udane były te nasze wakacje, prawda? Wszystko co ważne nad morzem, zostało zaliczone, zwiedzone, zobaczone, zapamiętane i sfotografowane. Na znak, że nie "ściemniam" mam dla Was kilka kadrów nadmorskich :) 

PS. Jest tylko jedna rzecz, której nie zaliczyliśmy. 

Festiwal Whisky, który odbywał się w Jastrzębiej Górze w ten weekend! Kiedyś na niego pojedziemy :) 

A jakie są Wasz MUST TO DO nad morzem? 

















To Cię może zainteresować

6 komentarze

  1. Jest się czym chwalić :) Aż miło popatrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zachód słońce nad morzem obowiązkowo! I choć za każdym razem obiecuję sobie, że obejrzę też wschód... wciąż sobie obiecuję; )))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wschód też chętnie bym zobaczyła, ale jakoś brak mi mobilizacji. Chociaż czasami Mała Zet bardzo starała się nas do tego namówić swoimi wczesnymi pobudkami ;)

      Usuń
  3. Ależ śliczne zdjęcie z tatusiem przy zachodzie słońca!
    Ja morze kocham, uwielbiam... Mogłabym tak siedzieć na plaży, patrzeć i wsłuchiwać się w morze godzinami.... Będąc nad morzem obowiązkowo spacer po plaży i rybka... :)
    Gorzej z kąpielami, bo nienawidzę tej lodowatej wody....no uda się stópki pomoczyć...chociaż tyle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękujemy :)
      temperatura wody jest dość kiepska, my nawet do kolan nie weszliśmy do morza :P

      Usuń

FACEBOOK

Google+ Badge