TOP 7. Czego Matka nie potrafi, a dziecko ją nauczy.

09:15



Człowiek jako istota myśląca lubi rozwijać swoje umiejętności. Całe życie się uczymy. Najpierw uczą nas, a później uczymy my nasze dzieci.

Jesteś rodzicem? To możesz dumnie nazwać się również nauczycielem życia, przewodnikiem swojego dziecka czy tłumaczem zawiłych spraw nurtujących Pociechę (czyli osobą zobowiązaną do udzielania odpowiedzi na tysiące pytań zaczynających się od dlaczego? A po co? Itp.). W końcu to my pokazujemy im otaczający świat, tłumaczymy wszystko co nas otacza, uczymy tego co jest dobre i złe. Pięknie móc o sobie pomyśleć w takich kategoriach. Rodzic Nauczyciel Życia.

Tylko nie zachłyśnijcie się tą dumą, bo może Wam zaszkodzić. Doszły mnie słuchy, że to dość ciężkostrawne ;)

Posłodziłyśmy sobie, a teraz powiem Wam jak jest naprawdę.


Tak naprawdę to my jesteśmy uczone (a może powinnam użyć słowa tresowane) przez nasze dzieci a nie odwrotnie. Jakich lekcji udzieli Ci bycie mamą?
  1. Lekcji cierpliwości – nikt bardziej, niż Twoje własne, w trudach urodzone dziecko nie wystawi Twojej cierpliwości na próbę, gwarantuję Ci to! Jeśli nie masz jej dużo to biada Tobie Matko.
  2. Lekcji umiejętności życia bez snu –pamiętasz jak powtarzali Ci,  że sen jest w życiu bardzo ważny, że bez snu nie da się żyć? Twój Szkrab obali te teorie i udowodni Ci, że bez niego da się żyć. No może słowo „żyć” jest na wyrost, bardziej odpowiednie byłoby ledwo egzystować, ratując się kawą podawaną dożylnie, podtrzymywaniem powiek za pomocą klamerek do prania i trzymaniem głowy opartej o mop, by nie szorować podłogi językiem.
  3. Lekcji umiejętności życia bez jedzenia – w biegu połknięta kromka chleba, zimna zupa, resztki po Twoim dziecku to wszystko na co możesz liczyć. Dziecko dba o Twoją linię – proponuję tak to sobie tłumaczyć jest znacznie lżej!
  4. Lekcji przyspieszenia, czyli wykonywania wszystkich czynności dwa razy szybciej niż do tej pory – gdyby były zawody w ogarnianiu domowego bałaganu na czas, to nikt nie miałby szans z Matką, jesteśmy mistrzyniami w tej dziedzinie. Pamiętasz jak kiedyś miałaś pół dnia na posprzątanie, ugotowanie obiadu, zrobienie prania. Nie? Ja też nie. Mama ma na to godzinę, gdy dziecko łaskawie uda się na drzemkę. Twoje dziecko śpi krócej? To znaczy, że masz jeszcze mniej czasu, więc szmata w dłoń!
  5. Lekcji posługiwania się tylko jedną ręką - takie małe co nieco przyspawało się do Ciebie na dobre a Ty nawet nie spodziewałaś się, że tyle rzeczy potrafisz wykonać jedną ręką. Matki mogłyby występować w cyrku.
  6. Lekcji dotyczących jadalności niektórych substancji – wydawało Ci się, że wiesz wszystko o substancja jadalnych i niejadalnych? Nic bardziej mylnego. Dziecko udowodni Ci, że plastry, klocki itp. również z powodzeniem mogą być smaczne, a nawet smaczniejsze od gotowanej przez trzy godziny domowej zupki.
  7. Lekcji pod tytułem: Czyste podłogi to LUKSUS – każda mama małego szkraba, wiec o czym mówię: powycierałaś to nic, za chwilę pojawią się na niej okruszki, plamy po soczku, mleku i tak dalej. Zatem zapomnij o czystej podłodze lub nawiąż płomienny romans z mopem, gdyż Twoje stosunki z nim będą na pewno częstsze;)
Zatem do nauki marsz, bo jak mówią na naukę nigdy nie jest za późno, a dzień bez nauki to dzień stracony (tak pocieszajmy się nadal;) 

A Was czego jeszcze macierzyństwo nauczyło ? 


*Post bierze udział w wyzwaniu blogowym organizowanym przez Owsianka&Kawa 

To Cię może zainteresować

14 komentarze

  1. Problem okruszków i plam na podłodze udało mi się rozwiązać bez płomiennego romansu z mopem. Jest coś takiego jak odkurzacz ekologiczny, działa ekspresowo - nim jedzenie dotknie podłogi już znika. Tak. Ten odkurzacz ekologiczny to pies. U nas jeszcze z funkcją wczesnego ostrzegania (wystarczy, że ktoś wejdzie na klatkę schodową i już mamy podniesiony alarm).
    Do listy dorzuciłabym jeszcze lekcję jasnowidzenia - wszystko trzeba przewidzieć i na wszystko być przygotowanym. Wyobraźnia dziecięca jest ogromna i trzeba nauczyć się wiele rzeczy przewidywać... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Genialny taki odkurzacz ;) musiałabym chyba się w taki zaopatrzyć, chociaż Mała Zet nie dałaby my żyć w spokoju ;)
      właśnie zapomniałam o jasnowidzeniu! toż to bardzo ważna lekcja !

      Usuń
  2. Faktycznie dziecko uczy nas wielu rzeczy :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. uczę się każdego dnia. ja od syna, syn ode mnie. pełna symbioza :)
    ale świetnie to ubrałaś w słowa...

    www.poligon-domowy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha, rozbawił mnie pkt 5. U mnie raczej poszło to w stronę wykorzystywania nóg do niektórych czynności ;) A co do pkt 1 to masz rację. Ileż to razy moja cierpliwość była wystawiona na próbę i dzielnie dawałam radę, co dla mnie wielkiego nerwusa to był nie lada wyczyn.
    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam nerwusa ;) ze mnie też niezły choleryk, więc cierpliwość moja wystawiana jest na próbę w ekspresowym tempie ;)

      Usuń
  5. Zgadzam się ze wszystkim :)
    Choć stanu cierpliwości jaki by mnie zadowolił, mimo trenowania przez długich 12 lat jeszcze nie osiągnęłam. Może jeszcze 5 lat :)
    Choć znajomi mówią, że jestem cierpliwa jak święta. Ale to nie prawda. Ale o tym sza.

    OdpowiedzUsuń
  6. uczymy się całe życie! a jeśli potrafimy robić to od najmłodszych - to cudowne. bezinteresowność, szczerość, pogoda ducha i ciekawość świata dzieci potrafią z miejsca zmienić punkt widzenia, a nawet cały światopogląd!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak dzieci mogą nauczyć nas innego spojrzenia na życie, warto z tej nauki skorzystać

      Usuń
  7. Wszystko to święta prawda! Nawet nie zdawałam sobie sprawy że tyle się przez ostatni rok nauczyłam. A z tą podłogą to rozwala mnie fakt, że pięć minut po jej umyciu przybiega do mnie Misia z okruszkami które na niej znalazła. Ja nie wiem, ona je produkuje czy co...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te okruszki to w jakiś magiczny sposób się pojawiają!

      Usuń
  8. Dziecko to świetny nauczyciel. Pod wszystkimi punktami się zgadzam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj tak! O ile z większością tych rzeczy łatwo mi było się oswoić i przystosować to lekcje cierpliwości i pożegnanie się z 8-godzinnym snem to prawdziwe wyzwanie! :)
    Ale...mając dziecko, nie ma rzeczy niemożliwych, ewentualnie takie, przy których trzeba trochę sprytu lub gimnastyki :))

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge