Nowy sport narodowy, czyli co może Cię wkurzyć nad morzem

09:30

Uwielbiam polskie morze. Nie jest najpiękniejsze. Jest zimne, nie jest przezroczyste, plaże nie są idealne, pogoda nie zawsze zachęca do plażowania itp. Wszystko to wiem. Jednak mam ogromny sentyment do morza Bałtyckiego. Przypomina mi dzieciństwo. Często spędzałam nad nim wakacje z rodzicami. Dawno to było i z łezką w oku je wspominam (wakacje oczywiście). Teraz ja mam swoją rodzinę i razem z nią postanowiłam wyruszyć na drugi koniec Polski, by spędzić rodzinne wakacje.

Jesteśmy w Jastrzębiej Górze.

Pogoda całkiem znośna, udało nam się już poleżeć na plaży. Morze okrutnie zimne, ale pięknie szumi. Gofry pyszne, lody jeszcze lepsze.

Jest jednak jedno zjawisko, którego nie rozumiem.


My Polacy lubimy sporty. Rywalizację mamy we krwi.  Naszym nowym sportem narodowym stał się PARAWANING! Co trzeba zrobić, by uprawiać parawaning? Musisz mieć parawan. Koniecznie jak najdłuższy. Im więcej paneli posiada, tym bardziej zaawansowanym jesteś zawodnikiem. Zadaniem zawodnika jest wstać jak najwcześniej, marszobiegiem udać się do monopolowego po piwo, następnie szybkim tempem przebierając nóżkami z dodatkowym obciążeniem udać się na plażę. Tam niczym myśliwy (a może rybak, w końcu nad morzem jesteśmy) „wyłowić” najdogodniejsze miejsce. Następne etapy pokonywane są już w trypie ekspresowym. Szybkimi, precyzyjnymi ruchami rozkładamy parawan, odgradzając się od wszystkiego (łącznie z morzem!) i wszystkich. Mniej zaawansowany zawodnik ma krótki parawan, przez co odgrodzony jest jedynie z jednej strony, ma jednak szansę na zobaczenie morza podczas leżenia na kocu. Profesjonalny zawodnik ma parawan, za pomocą, którego wytycza sobie teren zbliżony do M3, dodatkowo wewnątrz „zagrody” wyznacza miejsce na koc oraz namiot (tak! Są tacy, którzy przychodzą na plażę i siedzą w namiocie, czy ktoś morze wytłumaczyć mi sens takiego postępowania) i na dziurę, w której bawi się dziecko . Niektórzy są tak pochłonięci stawianiem parawanu, że zapominają o zostawieniu miejsca na „drzwi” w ten sposób ich małe, biedne dziecko, morze widzi jedynie przez szparę w materiale. Kolejnym elementem, który odróżnia całkowitych laików od profesjonalnych zawodników parawaningu jest przyrząd, którym owy parawan jest wbijany w ziemię. Laik robi to rękami, bardziej zaawansowany zawodnik używa znalezionego gdzieś kamienia, a profesjonalny zawodnik ma gumowy młotek! Uwierzycie w to! Nie ma jak nieść gumowy młotek w torbie plażowej!

Chcąc się wtopić w tłum też poszliśmy z parawanem na plażę. No nóż był wstyd! Profesjonalistom do pięt nie dorastamy. Mamy malutki parawan, można powiedzieć, że lekko sfatygowany, nie mamy młotka, ogrodziliśmy się ledwie z jednej strony – z tej, z której wiał wiatr.

Leszcze z nas prawda?

Słuchajcie, tak przy okazji czy może mi ktoś tak naprawdę wytłumaczyć o co chodzi z tymi parawanami? Mam wrażenie, że ludzie zapomnieli po co one są. Z tego co sobie przypominam to nie po to, żeby tworzyć fortece z fosami. Chyba, że się mylę. Poza tym, jaki sens ma zasłanianie sobie widoku na morze? Chyba po to jeździ się nam morze by je widzieć? A może się mylę? Jeśli tak to mnie uświadomcie.


PS. Pozdrawiam Pana, który rozłożył dzisiaj obok nas swój cudowny parawan, wbijając pierdyliard pałąków obudził Pan Małą Zet, którą przez pół godziny usypiałam w pocie czoła. Panu „krzykaczowi” również pozdrowienia się należą i naprawdę nie chcemy popcornu, kukurydzy ani waty cukrowej. Swoją drogą gdzie on tą watę trzyma? W tej lodówce przenośnej?





To Cię może zainteresować

11 komentarze

  1. Hahaha świetnie napisane :) My nad morzem w tym roku trafiliśmy na wyjątkowo paskudną pogodę - 9 stopni i ulewa, ale przynajmniej dało się spokojnie dojść do morza i Parawaning widziałam tylko w TV :P Polak potrafi ;) Pozdrawiam i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak pomyślę o ulewie i 9 stopniach to chyba jednak wolę zrobić slalom między parawanami ;)

      Usuń
  2. Uśmiałam się czytając, swoją drogą ciekawe zjawisko to jest takie jak owi zawodnicy opuszczając swoje parawany idą spać do hotelu a miejsca puste zostają. Ja jak byłam nad morzem, to tak mnie odgrodzili parawanami że rozbijali się już praktycznie w wodzie. A myślałam że sobie pooglądam wodę, nie ma szans. ;)
    http://whisperyourlove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdjęcia mnie rozwaliły :D ludzie,jak widać nawet na wakacjach nie potrafią wrzucić na luz i odgradzają się od innych. Masakra!:)
    Pozdrawiam :):)

    OdpowiedzUsuń
  4. Milusio macie z tymi kolorowymi parawanami. A jeśli macie również mozliwośc zjedzenia waty i popcornu to że tak powiem urlop all inclusive ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brakuje tylko gościa, który by drinki donosił ;)

      Usuń
  5. Przede wszystkim z nas straszne marudy. W wielu krajach plaże są płatne - np we Włoszech. Trzeba doceniać to co się ma, na dodatek za darmochę. Zawsze można też znaleźć mniej zapchane miejsce niż Jastrzębia ;-) pozdrawiam z Pomorza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem można jechać do mniejszej miejscowości i nie mieć parawanów, ale z drugiej strony większa miejscowość to więcej możliwości zaobserwowania dziwnych zachowań społeczeństwa, czyli pożywki dla blogera ;)

      Usuń
  6. Mnie akurat parawany nie przeszkadzają, zawsze można wybrać bardziej ustronne miejsce. Sama go nie posiadam bo w zasadzie nie przepadam za leżeniem na plaży i zdecydowanie wolę podziwiać morze spacerując. Ale przyznaję że kiedyś żałowałam, że nie zainwestowałam w niego .Wkurzające było dla mnie jak obce dzieci skakały mi nad głową sypiąc przy tym piaskiem po oczach - dosłownie, a może raczej ich rodzice którzy mają to gdzieś i nie pilnują dzieci, no i ten smród papierosów zamiast świeżego powietrza...

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie napisane! Ja również kocham nasz Bałtyk, nasze polskie nadmorskie zachody słońca i pyszną rybkę zjedzoną w dobrej sprawdzonej smażalni. Ale mimo tego, że znamy się z moim K. już 7 lat (!!!) to nie dał mi się jeszcze naciągnąć na wakacje nad polskim morzem, m.in. przez parawaning, krzykaczy, tłumy i wszechobecną komercję. I coś w tym jest - bo w końcu na wakacjach chce się odpocząć a nie siedzieć między parawanami i oglądać tłustego Zdziska czy Mietka, którzy w pocie czoła wbijają te swoje parawany w piasek.

    OdpowiedzUsuń
  8. Parawaning jest straszny. Na naszym wybrzeżu też. W Międzyzdrojach jeszcze jak cię mogę, ale tak ze 2 km od molo trzeba iść, natomiast w Świnoujściu istna masakra. Jak się nie przyjdzie o 6:00 na plażę, to morza się nie uświadczy. 35C, zero wiatru, a ludzie parawany rozstawiają:).

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge