Zatrzymaj się wreszcie!

08:11


Zauważyliście w jak ogromnym biegu żyjemy? Chcemy mieć wszystko TU i TERAZ. Na głowie mamy mnóstwo rzeczy, więc biegamy z miejsca w miejsce załatwiając tysiące spraw. W końcu na naszej głowie jest wszystko: trzeba zająć się domem, ugotować, wyprać, wyprasować, zrobić zakupy, umyć okna, a do tego zająć się dzieckiem. Nie trzeba nikomu tłumaczyć, że ten ostatni punkt zajmuje najwięcej czasu.

Dlatego chcemy dopasować nasze dziecko do tego szybkiego tempa życia, chcemy by wszystko również w ich przypadku było na JUŻ.


Zastanów się ile razy odliczałaś czas do kolejnego etapu swojego dziecka. Ile razy powiedziałaś:

- Koszmarne kolki … byle do trzeciego miesiąca (czasem po trzecim miesiącu wcale nie mijają – wiem coś o tym), byle do szóstego miesiąca, byle do .... miesiąca 
- byle do momentu gdy będzie trzymać główkę, przekręci się na brzuszek, usiądzie, wstanie, pójdzie, wtedy będę miała więcej czasu dla siebie
- byle do momentu gdy pierwszy raz powie mama
- byle do …. (sama dopisz co jeszcze mówiłaś)

Moja prośba do Ciebie. PRZESTAŃ! STOP! Nie pędź do przodu. Ciesz się tym co jest teraz i chłoń swoje dziecko w każdym calu, w każdej minucie. Dlaczego? Bo nigdy nie będzie tak jak jest dzisiaj. Jutro już będzie inaczej.

Oczywiście, że miło by było mieć bardziej samodzielne dziecko, a co za tym idzie więcej czasu dla siebie. Doskonale wiem jak matce brakuje czasu na bycie kobietą. Mała Zet jest z gatunku tych niezwykle wymagających. Ktoś mógłby powiedzieć, że jest „high need baby”. Ja wolę stwierdzenie, że Mała Zet po prostu potrzebuje więcej uwagi, czułości, przytulenia. Czasami wpływa to negatywnie na mój kręgosłup, ręce, samopoczucie a nawet na stan naszego mieszkania.

Męczące? Owszem ale również piękne.

Cieszmy się tymi chwilami. Nasze dziecko już nigdy nie będzie takie jak jest teraz. Te małe nóżki już nigdy nie będą takie pulchniutkie, te małe rączki już niedługo puszczą naszą dłoń, te włoski już nigdy nie będą tak śmiesznie sterczały, ten śmiech za kilka dni będzie wywoływany przez coś innego. 
Chłońmy każdą sekundę, którą dziecko chce z nami dzielić. Nie gońmy do przodu. Jutro i tak przyjdzie, więc nacieszmy się tym co jest dzisiaj.

Skąd taka refleksja u mnie? 

Już jutro minie siedem miesięcy od momentu, kiedy Mała Zet  pojawiała się w naszym życiu, od kiedy pierwszy raz ją zobaczyliśmy, przytuliliśmy. Nie powiem, że pokochaliśmy, bo to nastąpiło już  w momencie pojawienia się dwóch różowych kresek na teście.

Siedem miesięcy. Mało a jednak patrząc na nią wydaje mi się tak dużo.

Nie jest już malutkim noworodkiem, którego zobaczyliśmy w dniu jej narodzin. Te malutkie stópki są już większe, paluszki dużo pulchniejsze, oczy większe i mądrze spoglądające na otoczenie. Jej rysy twarzy zmieniły się, zaczyna przypominać większe dziecko. Z dnia na dzień zmienia się, więcej potrafi, więcej chce. Mimo zmęczenia chciałabym zatrzymać ten czas! 

To Cię może zainteresować

8 komentarze

  1. Niektórzy dzień po wypłacie mówią "Byle do kolejnej wypłaty" ;-)
    Ja korzystam z każdego dnia. Zmieniłam swoje nastawienie Myślę pozytywnie, cieszę się z każdej chwili spędzonej z Kubą, bo wiem, że to się nigdy nie powtórzy. Z maluszka stanie się facetem, założy rodzinę, a ja nie chcę żałować, że nie wykorzystałam na maxa czasu z nim

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami ciężko o pozytywne myślenie ale warto o nie zawalczyć :)
      hehe obyśmy nie musiały narzekać "byle do kolejnej wypłaty";)

      Usuń
  2. Oj tak, ja bym jeszcze raz potuliła takiego maniuńkiego Miśka, powąchała jego główkę, wycałowała stópki... A on rośnie jak na drożdżach. Trzeba czerpać garściami z tego, co jest. A złych momentów, nie wiedzieć czemu, nie pamięta się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psychika matki ma jakąś magiczną moc, ze wypiera to co było złe :)

      Usuń
  3. Ja też patrzyłam kiedy przyjdzie nowy etap, kiedy zacznie siedzieć, chodzić itd, ale tylko przy pierwszy dziecku, przy Lilce już się mi nie spieszy do niczego, oby jak najdłużej trwały te chwile, bo każda chwila w naszym życiu jest inna i nigdy nie wróci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony też wyczekuję każdej nowej umiejętności z drugiej jak widzę jak szybko się rozwija to robi mi się żal, że tak szybko rośnie :)

      Usuń
  4. To chyba normalne rozterki rodzicow- z jednej strony chcielibyśmy zatrzymać te wszystkie słodkości (to pulchniutkie ciałko, ten zapach niemowlęcy, te pierwsze słowa, te pierwsze kroki, ...te pierwsze szkolne miłostki), z drugiej pożegnać jak najszybciej upierdliwości (kolki, wstawanie po nocach, ząbkowanie, pampersy, okresy buntu, dorastanie) i jeszcze z trzeciej zobaczyć kawałek przyszłości... Tak jak mówisz, trzeba nauczyć się cieszyć chwilą i tym co jest tu i teraz, trzeba się nauczyć cierpliwości i szacunku do upływającego czasu i to nie tylko w kwestiach macierzyństwa, ale całego życia. Wtedy życie jest piękniejsze - ja lubię swoje życie, mimo że często daje mi w kość, dawno temu nauczyłam się cieszyć drobnostkami wobec których inni przechodzą obojętnie i staram się nauczyć tego dostrzegania dobra i piękna moje pociechy.... A nimi samymi zachwycam się każdego dnia i powiem Wam - Mateczki - że nasze dzieci w każdym wieku są fantastyczne. Moje najstarsze mają teraz 10 i 12 lat i obserwowanie jak się stroją przed lustrem, jak opowiadają o chłopaku "który się w niej zakochał, bo cały czas o niej rozmawiał w czasie przerwy", jak się żalą na "głupią koleżankę" z którą następnego już mogą iść konie kraść, jak przeżywają wyjazd na obóz, jak się zaśmiewają znalazłszy swoje zdjęcie lub koszulkę z czasów niemowlęcych, wszystko jest tak samo fascynujące i cudowne jak pierwszy uśmiech niemowlaka, pierwszy ząbek, pierwszy kroczek... Podejrzewam, że osiągnięcie przez nasze potomstwo dorosłości nic w tej kwestii nie zmieni, bo to nadal będą nasze cudowne dzieci, które będziemy obserwowac i podziwiać do końca swoich dni :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz 100% racji! Czas tak szybko leci, trzeba rozkoszować się każdym dniem!

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge