Dla kogo są kasy?

09:11


Skończyły się wszelkie zapasy w domu. Długo się przed tym broniłam ale tym razem nie miałam wyjścia, musiałam zmobilizować się i zrobić tournee po sklepach typu: supermarket, drogeria, apteka. Lista „potrzeb” była na tyle obszerna, ze nie pokazałam jej Mr Right’owi. Szkoda jego zdrowia, biedaczek jeszcze by osiwiał – w najlepszym przypadku. Im mężczyzna mniej wie, tym zdrowszy ;)

Podczas biegania między półkami, przerywanego od czasu do czasu rzutem za trzy punkty do koszyka moją uwagę zwróciły pewne oznaczenia – pierwszeństwo kobiet w ciąży oraz z małymi dziećmi. Napełniły one moje serce radością i nadzieją, że wreszcie nasze społeczeństwo się zmienia. 


Nic bardziej mylnego.

Jak to na duży sklep przystało posiadał on kasę pierwszeństwa. Wiecie, kto stał na końcu kolejki? Kobieta w ciąży. Nie w pierwszym czy drugim miesiącu. Brzuch był na tyle widoczny, że raczej jego przyczyną nie było wzdęcie! A kto stał przed nią? Małżeństwo w średnim wieku z pełnym koszykiem, grupka młodzieży z piwami, parka z winem i innymi artykułami wskazującymi, że planują romantyczny wieczór. Zatem pytam się dla kogo są kasy pierwszeństwa? Czy są po to, żeby małżeństwu masło się nie roztopiło? A może, żeby młodzież z piwem się nie spóźniła na imprezę?

Może ciąża to nie choroba (jak słyszę to hasło to włos na głowie mi się jeży) i nie należy jakoś bardzo się nad sobą rozczulać, ale na pewno jest to stan wyjątkowy i mamy prawo żądać (tak właśnie żądać), żeby traktowano nas wyjątkowo. Zaraz ktoś zlinczuje mnie, mówiąc, że stan błogosławiony to coś zupełnie normalnego. Jednak czy całkiem normalne są takie dolegliwości jak codzienne mdłości, rollercoaster hormonalny (a co za tym idzie diabelski młyn humorów, humorków i zachcianek), rosnący brzuch (kochany przez nas bezwarunkowo miłością nieskończoną, ale jednak uciskający nam na pęcherz, kręgosłup itp.)? Dlatego drodzy mężczyźni proszę swoje ciężarne kobiety na rękach nosić, a Wy drogie Panie walczcie o swoje przywileje!

Ja upominałam się o to co mi się należało i do dzisiaj się upominam. Może ktoś stwierdzi, że jestem bezczelna, ale jeśli my same o siebie i swoje dzieci nie zawalczymy to nikt tego za nas nie zrobi. Przez całym okres ciąży i 7 miesięcy życia Małej Zet tylko raz zostałam poproszona o przejście na początek kolejki. Jak na taki okres czasu to stosunkowo za mało.

Pamiętam kiedy będąc w ciąży, dodam, że był to ostatni miesiąc a ja już ledwo się toczyłam poszłam do apteki  (dodam, że zaleceniem lekarza było jak najwięcej leżeć). Kolejka była tak duża, że ledwo zamknęłam za sobą drzwi! Nawet jak bardzo bym chciała to nie dałabym rady doczekać na swoją kolej. Grzecznie przeprosiłam i powiedziałam, że skorzystam z przywileju, który dużymi literami wywieszony był obok kasy. O mało nie zostałam ukamienowana! Usłyszałam, że skoro potrafiłam przyjść do apteki to potrafię też czekać w kolejce itp. Tylko jeden mężczyzna stanął w mojej obronie, przepuszczając mnie na sam początek i bardzo mu za to dziękuję.

Podobna sytuacja spotkała mnie,  gdy wybrałam się do TESCO, z Małą Zet, która miała wtedy około 2 miesiące, by zaopatrzyć ją w pampersy, mokre chusteczki i inne potrzebne jej przedmioty – nie było tego dużo. Myślcie, że ktoś pomyślał, żeby mnie przepuścić? Udawano, że mnie nie ma. Do momentu kiedy upomniałam się, że ta kasa jest dla mnie i mojego dziecka. Chociaż nie! Dalej nie chciano zrobić miejsca, żebym przejechała wózkiem. Musiałam ostentacyjnie ominąć pewną „niedowidzącą” kobietę i wyładować pampersy przed jej twarożek.

Mój przykład pokazuje, że niestety poza znakami i informacjami o pierwszeństwie niewiele się zmieniło. To my same musimy zawalczyć o dobro nasze i naszych dzieci. Nikt za nas tego nie zrobi. Zatem nie wstydźmy się i upominajmy o przywileje, które nam przysługują.

A dla tych, którzy bardzo chcą korzystać z kas pierwszeństwa mam propozycję. Korzystajcie z nich pod warunkiem, że do brzucha przywiążecie sobie wielki balon z wodą, plus dwa mniejsze do kostek, a na śniadanie zjedzcie przeterminowany kefir, by mdłości były z Wami przez cały dzień. I co nadal chcecie stać w kasach pierwszeństwa? 

A Wy jakie macie doświadczenia z okresu ciąży? Przepuszczano Was w kolejce, w środkach komunikacji miejskiej? 





To Cię może zainteresować

20 komentarze

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli same nie się o swoje to zapomnij, że ktoś nam ustąpi

      Usuń
  2. Ach ta znieczulica! Sama się z tym spotkałam i to nie raz.. A to jakaś babcia komentowała, że skoro chciałam dziecko to mam czekać.. a to jakaś 'sympatyczna' nastolatka stwierdziła, że mam się bujać.. Przyznam, że sama miałam nadzieję, że coś w społeczeństwie się zmieniło.. ale niestety się myliłam.. Obecnie moja córka ma rok, a ja jestem w drugiej ciąży i znieczulica jest jeszcze większa!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie samych życzliwych ludzi Ci życzę :) i szybkiego rozwiązania :)

      Usuń
  3. Powiem Ci, że jako pracownik Rossmanna sporo mogę na to popatrzeć. Mamy pierwszeństwo dla kobiet w ciąży, sporo z nich nie boi się z tego korzystać i bardzo dobrze, ale zdarzają się takie które ustawią się do 10-cio osobowej kolejki, czasem kolejka jest tak długa, że nie jestem w stanie jej nawet zawołać, bo stoi gdzieś za regałem. Gdy tylko mogę od razu wołam taką Panią, bo wyobrażam sobie bolący kręgosłup, napchunięte nogi i całą resztę skutków ciąży. Najdziwniejsze jest to, że w momencie gdy przepyszczam taką Panią, to oburzone są kobiety +45/50! Same też były w tym pięknym stanie, a już zapomniały jak to jest. Bo im się spieszy, bo im gorąco (jest klimatyzacja...), bo bolą je nogi, zaraz ucieknie im autobus albo karta postojowa im się kończy - najszczerszej na świecie myślę sobie wtedy, że gówno mnie to obchodzi, bo ja wykonuję swoją pracę i kieruję się sercem. To jest naprawdę dziwne,.że więcej empatii mają faceci!:(
    Pozdrawiam! Naprawdę dobry wpis!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda najczęściej to kobiety w wieku +45 są delikatnie mówiąc mało życzliwe - "zapomniał wół jak cielęciem był". A dla Ciebie ogromne brawa :)

      Usuń
  4. "Usłyszałam, że skoro potrafiłam przyjść do apteki to potrafię też czekać w kolejce.". Co za ludziska... Z kolejkami jest też tak, że mamy wolą się nie denerwować i stoją grzecznie w kolejce i trzymają siku. Taka prawda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt często same kobiety nie chcą się upomnieć o pierwszeństwo i męczą się w długich kolejkach ... bo nie chcą być postrzegane jako bezczelne itp.

      Usuń
  5. Dzisiejszy naród jest oziębły i chamski. Ja tez w ciąży się pchałam i pcham się teraz z półroczną córcią. Dwa razy zdażyło mi się, że ktoś mnie przeprosił i mnie puścił, a raz jak byłam w ciąży pani kasjerka mnie zawołała. Zresztą teraz jak idę z wózkiem to od pół roku tylko trzy razy uzyskałam pomoc przy przytrzymaniu drzwi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Temat drzwi to kolejny temat rzeka, chociaż parę razy ktoś mi je przytrzymał

      Usuń
  6. Ja mialam chorobe lokomocyjną z ciążą nie związaną i mdłości przez większą częśc ciąży i dopóki mogłam w pierwszych 2 ciażach jeżdziłam do gina 10 km na rowerze (do 5 miesiąca), bo podróż PKSem była dla mnie koszmarem a auta nie miałam. Jednak moja uroda taka, że szybko szyjka mi się skracała i ostatnie miesiące chodziłam zawsze z rozwarciem (wszystkie 3 ciąże tak samo) i miałam uważać i się oszczędzać toteż musiałam jeździć autobusem - 10 km na stojąco w telepiącym śmierdzącym autobusie (puszce pawia -nie! wytrzymam, wysiadać? nie! dojadę) z brzuchem którego w 8 miesiącu raczej ciężko nie zauważyć - młodzież odwracała się do okien udając ślepotę... jeśli ktoś w Polsce ustąpi Ci miejsca to jest to babcia lub dziadziu, którzy wychowali sie jeszcze w normalnych czasach... Kiedyś czekałam z miesięcznym synkiem na badanie krwi i gdy zostałam zawołana (w tamtym szpitalu było przestrzegane pierwszeństwo) to gówniary ze średniej szkoły mało z siebie nie wyszły, "bo te dziadki, babcie, matki i baby w ciąży wszędzie się wepchają, a przecież gówno mają do roboty, to mogły by czekać", no bo pewnie, co to jest czekać godzinę z płaczącym głodnym niemowlakiem na rękach? co innego taka gówniara, która musi 10555 odcinek serialiku obejrzeć, paznokiety pomalować, esa do chłopaka i psiapsiólki napisać...Pfff Teraz mieszkam w Belgii i tu przy kasie w sklepie jak ktoś podchodzi z jednym, trzema produktami to wszyscy bez zastanawiania po prostu go przepuszczają przodem, nie ma przepychania i pukania wózkami w plecy, nikt na nikogo nie warczy, nikt się na matki z dziećmi nie patrzy jak na zadżumionych, nikt się nie burzy, nie tupie nogą, gdy ktoś bez pośpiechu zbiera sprawunki z lady... podobna kultura i sympatia panuje też na drodze w ruchu pieszym, rowerowym i samochodowym... Nie wiem dlaczego tak jest... Boli mnie to, że tu można się zachowywać jak na cywilizowany kraj przystało, a w Polsce jak w dżungli... szkoda słów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może wreszcie w Polsce ludzie też się nauczą kultury, mam taką ogromną nadzieję.

      Usuń
  7. Niektorzy ludzie sa naprawde chamscy! Jeszcze takie teksty do kobiet ciezarnych "nie przeciez ona jest gruba moze postac schudnie" masakra co sie dzieje z tym swiatem.
    Dobrze ze zaczynaja byc akcje ustap miejsca komus kto nosi cos cenniejszego! Ale jedno co musze wtracic to nie raz jednak spotykam sie z tym ze te wszystkie teksty, zlosliwosci jednak prezentuja KOBIETY! Mezczyzni sa bardziej mili i jednak empatyczni.. no ale co sobie pani Krysia rzuci w kierunku ciezarnej to juz jej sprawa :/

    Versjada (KLIK)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w moim przypadku tak jak pisałam to właśnie mężczyzna stanął w mojej obronie gdy chciałam skorzystać z pierwszeństwa,

      Usuń
  8. No i weź tu kobieto upomnij się o swoje - ludzie z kolejki mogą nieźle wkurzyć takimi komentarzami, a to chyba nie jest dobre dla przyszłej mamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to na pewno dobre dla kobiety w ciąży, a o życzliwość ludzką to strasznie ciężko ...

      Usuń
  9. niestety taka polska rzeczywistość. Ja pod koniec ciąży zostałam celowo wyprzedzona w kasie pierszeństwa w ikei przez pana któremu widocznie bardzo się spieszyło. Jak zobaczył mój brzuch szybko przyspieszył kroku żeby mnie wyprzedzić w kolejce. Teraz jak jestem w ikea, to juz nawet nikogo noie pytam, tylko staje z dzieckiem z przodu kolejki. Ludzie źle patrzą na uprzywilejowanych, to nie ma się co ich pytać narażając się na zbędne nerwy, tylko egzekwować swoje prawa :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak samo robię. Nie pytam czy mogę podejść do przodu, po prostu idę i informuję, że jestem z małym dzieckiem i ta kasa jest dla mnie

      Usuń
  10. Ja nigdy nie korzystałam z kas pierwszeństwa ani w pierwszej ciąży ani w obecnej. Powodem było to ze kasy te przepełnione są emerytami podczas gdy w innych kasach jest dwa razy mniej osób. Za to nasłuchałam się wielokrotnie w przychodni od właśnie emerytów ze wpycham się w kolejkę, że ciąża nie jest powodem do pierwszeństwa i że " jaka dumna poszła a w kolejkę się wepchała". W tramwaju rzadko kto miejsca mi ustąpił.. Kobieta w zaawansowanej ciąży według osób starszych nie ma prawa do przywileju ale im się wszystko należy?? Niby młodzież jest zła i nie wychowana.. Myślę że młodzież poprostu zachowuje się tak a nie inaczej bo ma przykład! Osobiście po pierwszej ciąży sama przestałam ustępować starszym ( no chyba ze stwierdze ze dana osoba potrzebuje usiąść) i tak samo nauczę moje dzieci. Obecnie jestem w 8 miesiącu, podróżuje z dzieckiem tramwajami które są zatłoczone( mieszkamy blisko plaży) i żadna starsza pani i starszy pan nie myślą o tym by ustąpić nam miejsca. Ba nawet przepychaja się w drzwiach żeby usiąść przed nami. Bez walki o swoje możemy sobie pomarzyć o rzeczach które się nam należą.
    Gda8

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie mam dzieci, ale jak czytam taki posty, od razu myślę o historii mojej Mamy. Wracała z pracy do domu (przez pół miasta), w sierpniu jakoś to było (a ja urodziłam się na początku września), więc upał niemiłosierny. Usiadła, na kolanach miała torebkę i reklamówkę z zakupami, ubrana była w szeroką, letnią sukienkę. Nad nią stanęły dwie zakonnice (!) i przez całą drogę komentowały, jaka ta młodzież jest niewychowana (Mama miała 24 lata wtedy), nie ustąpi miejsca, a pewnie nic cały dzień pożytecznego nie robiła... Gdy Mama wstała i zaprezentowała swój okazały brzuch wszystkim pasażerom, obie spurpurowiały i się odwróciły, żadna nie przeprosiła. Heh...
    Ja z kolei pamiętam, jak jechałam z Rodzicami tramwajem, ze cztery lata może mogłam mieć, i mnie starsza pani wzięła na kolana :) A ja się tam strasznie bałam, że już mnie Rodzicom nie odda ;)

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge