Czas tak szybko ucieka

10:35


Miałam wczoraj wolny, spokojny wieczór. Pierwszy od dawna udało mi się wcześniej uporać ze wszystkimi domowymi obowiązkami. Powinnam wreszcie pomyśleć teraz o sobie, zastanowić się co mogę dla siebie teraz zrobić, a zamiast tego moje myśli znów zatrzymały się w pokoju obok, nad łóżeczkiem Małej Zet.

Szukam dysku ze zdjęciami.JEST. Oglądam zdjęcia z jej pierwszych dni po porodzie. Nie mogę uwierzyć! Kiedy ona tak urosła!  Mam wrażenie, że jeszcze dobrze nie wyszłam z sali porodowej, jeszcze dobrze się nie pozbierałam po hormonalnym rollercoasterze, który pojawił się w pakiecie z „brzuszkiem” a tu już świętowaliśmy pół roku Małej Zet. Ktoś wie kiedy to minęło? Bo ja przestałam ogarniać upływający czas. 


Pół roku. Sześć miesięcy. Jak można nie zauważyć takiego okresu czasu? No można! To zdecydowanie za szybko minęło – choć nie zawsze było słodko, różowo i zajebiaszczo.

Co mi dało to sześć miesięcy?
  • 181 wspólnych dni na pełnych obrotach, co daje 4344 godziny w szaleństwie,
  • 179 nieprzespanych nocy – tak Mała Zet przespała jak na razie w całości tylko dwie noce,
  • 4,5 miesiąca walki z kolkami – ja wiedziałam, że moje dziecko jest wyjątkowe, ale żeby nawet kolki nie chciały się z nią rozstać,
  • 2 ząbki + kolejne w drodze (przeklinam ząbkowanie!! A kyszzzz odejdź!!),
  • 1 wizyta w szpitalu – jak się okazało niepotrzebna (służbo zdrowia Ciebie też przeklinam!!),
  • sporą ilość wylanych łez (moich oczywiście) – taki jeszcze pociążowy hormonalny zawrót głowy: „bo nie wiem co robić? Dlaczego ona płacze? Co mam zrobić?” Wiecie co mam na myśli prawda?
  • 3 torby za małych ubrań – wspominałam Wam, że wpadam w szał zakupowy wchodząc do Smyków, 5-10-15 i innych takich? No właśnie i teraz są tego skutki, mam za dużo ubrań a Mała Zet za szybko rośnie!
  • ogromną góra zużytych pampersów – co skutkuje wiecznie pełnym koszem na śmieci i koniecznością częstych wędrówek do osiedlowego śmietnika, jak możecie się domyślić Mr Right nie jest zachwycony;)
  • niekończące się stosy prania i prasowania – czasami mam wrażenie, że sąsiedzi muszą mi dorzucać swoje pranie bo to niemożliwe, żeby mieć ciągle pełny kosz.
  • plus 4 kg do wagi – nie ma co, jest co nosić, ale jak to mówią „więcej do kochania”, a te małe fałdki mnie rozczulają!
  • plus 8 cm do wzrostu – no i co się dziwić, że kolejne spodenki kończą się na łydkach, a zamiast rękawków długich mamy ¾ ;)
  • niezliczoną ilość dziwnych radości, które zrozumie tylko mama (bo wreszcie jest kupka! Bo przespała 4 godziny w ciągu! Bo wyszedł ząbek! Bo dzisiaj nie było kolki! Bo ładnie zjadła kaszkę, zupkę czy deserek),
  • ogromną ilość ruchu – Mała Zet zmusiła mnie do ruszenia tyłka: codzienne spacery, przysiady z obciążeniem, które z tygodnia na tydzień wzrasta itp. Dziecko to jednak najlepszy trener personalny.
  • pierwszy uśmiech, a za nim kolejne, kolejne i kolejne!
  • pierwszy chichot i pisk z radości, a później lawina kolejnych, bo ktoś ją przytulił, bo ktoś się uśmiechnął do niej, zagadał, itp.
  • pierwsze złapanie zabawki – niby takie nic, a ile takie dziecko się musiało namęczyć,
  • pierwsze dźwiganie główki, pierwszy przewrót na brzuszek, pierwsze łapanie za ręce i dźwiganie się do siadania,
  • ogrom nowych umiejętności!  Dziennie pojawia się jakaś nowa drobnostka, którą dziecko opanowuje! Nie wiem kto ma z tego większą radochę ja czy ona? ;)
  • niezliczoną ilość przytulasów! – tak jesteśmy przytulańcami i uwielbiamy się przytulać,
  • lawinę kolorowych zabawek, mat edukacyjnych, grzechotek, piszczałek, maskotek itp. W każdym pokoju coś leży – ale ja uwielbiam te pierdółki, chyba z nich nigdy nie wyrosła, a kupować mogłabym je na okrągło,


Teraz jak to wypisałam to zdałam sobie sprawę ile przez te pół roku się wydarzyło w życiu Małej Zet, no i w naszym jakby nie patrzeć również. Tych minusów trochę mi się wypisało, ale plusy zdecydowanie przechylają wagę w swoją stronę.

Bo kto dostarczyłby mi tyle atrakcji w tak krótkim czasie? Kto pokazałby mi jak cieszyć się z tak zwanych „pierdołków”? Kto potwierdziłby teorię, że kobieta wcale nie potrzebuje dużo snu? No i w końcu kto jak nie Mała Zet zainspirowałaby mnie do pisania bloga? No kto? Otóż moi drodzy państwo NIKT!

Chcecie zobaczyć jak rosła Mała Zet? Nie? I tak Wam pokażę ;) 

JEDEN DZIEŃ


PIERWSZY MIESIĄC 


DWA MIESIĄCE


TRZY MIESIĄCE 


CZWARTY MIESIĄC 


PIĄTY MIESIĄC 


SZÓSTY MIESIĄC 








To Cię może zainteresować

12 komentarze

  1. Ja jak patrzę na moich chłopaków to zastanawiam się kiedy z tych maleństw powyrastali tacy duzi chłopcy i z przerażeniem stwierdzam, że nawet się nie obejrzę, a będę miała w domu nastolatków :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak sobie myślę, że chyba każda matka wypowiedziała co najmniej kilka razy zwrot "kiedy ono tak wyrosło?" ;) Prawda jest taka, że nadal nie znamy odpowiedzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i raczej nigdy nie uda nam się poznać odpowiedzi ;)

      Usuń
  3. Dokładnie tak! Ja sama się zastanawiam, gdzie ten czas uciekł i jak to możliwe , że już za 2 tygodnie moja córeczka kończy roczek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest nie możliwe, że tak szybko rosną te dzieciaki :)

      Usuń
  4. Nasze 3 miesiace zlecialy jak tydzien a jeszcze tyle przed nami :) Moze zalozysz konto na instagramie? Jesg tam duzo fajnych blogerek i mam :) my tez tam jestesmy ;)
    pozdrawiamy Asia i Matylda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opierałam się przed założeniem Instagramu ale jednak dałam się namówić :) zapraszam na #magdalena_mamatorka

      Usuń
  5. Z tymi ubrankami to takie Nasze małe matczyne grzeszki ;)... A co do samego założenia bloga, to kto by pomyślał, że taka mała istotka ma tyle siły, żeby mamę do takich przedsięwzięć zapędzać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie małe i niewinne są te nasze dzieciaki a jednak dają kopa motywacyjnego ;)

      Usuń
  6. My też niedawno świętowaliśmy pół roczku, i w stu procent się zgadzam z tym, że ten czas bardzo szybko minął, dzień na porodówce pamiętam jak wczoraj, a tu już sześć miesięcy za nami! :) Czytając post, miałam wrażenie jakbym czytała kartke z własnymi doświadczeniami:)
    Pozdrawiamy mamę i śliczną księżniczkę :)
    http://mamawairmaxach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. To wspaniała sprawa być matką i radować się z każdego momentu w życiu dziecka. Nikt tak nas nie uszczęśliwi jak właśnie ono. Twoja córka jest naprawdę śliczna i pięknie rośnie. Życzę wam jeszcze duuużo cudownych chwil i pociechy z macierzyństwa, gdyż to najlepszy okres w życiu :)

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge