Co zapakować do walizki?

20:29


Muszę Wam się do czegoś przyznać: na mojej liście zatytułowanej „Nie cierpię” jedną z pierwszych pozycji zajmuje czynność zwana „pakowaniem walizki”. Mam pewne podejrzenie dlaczego tak jest, pewnie dlatego, że najzwyczajniej w świecie nie potrafię tego robić. Trochę wstyd, ale tak jest . Zawsze połowa rzeczy mi się nie mieści. Dlatego ten obowiązek najpierw odkładam na sam koniec, a następnie zwalam „czarną robotę” na Mr Righta. On jest mistrzem w Tetris! Nie wiem jak to robi ale zawsze wszystko mu się zmieści, mało tego! Jeszcze mu miejsce zostaje. Ta magiczna moc jest poza moim zasięgiem!


Zdarzył się jednak taki moment, że pakowanie sprawiło mi przyjemność. Walizka a nawet dwie stanęły na progu mieszkania, a ja siedziałam jak na szpilkach i czekałam z niecierpliwością (niestety cierpliwość nie jest moją mocną stroną), aż zabiorę te walizki pod pachę i pojadę. Nie, nie czekałam na upragniony urlop. Cieszyłam się, że pojadę tam, gdzie zazwyczaj się człowiek nie cieszy jak jedzie. Ja i moje walizki pakowane w pocie czoła czekaliśmy na ten dzień, w którym będę gotowa jechać do szpitala.

Pakowanie się nie było taką łatwą sprawą. Ilość rzeczy jaką zabierałam ze sobą była pokaźna! 
Co znajdowało się w walizce nr 1? Co okazało się niezbędne dla mnie jako przyszłej mamy?

  1. Koszula nocna – ważne by była przeznaczona dla matek karmiących, czyli musi mieć możliwość szybkiego odpięcia w odpowiednim momencie, w odpowiednim czasie (czyt. odpięte będzie przez 90% czasu;) a i proponuję zaopatrzyć się w kilka sztuk, minimum dwie, pozwolicie, że nie będę tłumaczyła dlaczego ;)
  2. Kapciochy + szlafroczek – paradowanie z bosymi stópkami? Nie polecam.
  3. Przybory kosmetyczne – no wiadomo: szczotka do zębów, pasta, szampon, żel pod prysznic, mydło, szczotka do włosów, gumka, krem do twarzy + to co doprowadzi Cię do stanu używalności – dziecko przede wszystkim, ale trzeba się ogarnąć po porodzie i czuć się świeżo (bo z tą pięknością to może być już ciężej ;)
  4. Ręczniki – też polecam dwa, no umówmy się szpital to nie hotel, ręcznika Ci nie dadzą.
  5. Bielizna – czyli staniki do karmienia, również polecam dwa (powódź jest gwarantowana), skarpetki, majtki poporodowe (osobiście polecam jednorazowe, a jak jednorazowe to kup od razu kilka sztuk, żeby nie stawiać męża/partnera w krępującej sytuacji).
  6. Wkładki laktacyjne – absolutny must have, jak przyjdzie nawał mleczny nie ma zmiłuj się, jest fontanna.
  7. Wkłady poporodowe/podpaski poporodowe – kolejny must have, nie ograniczaj się do jednego opakowania, to kolejna rzecz, której Twój mąż/partner może nie chcieć kupować.
  8. Kubek + sztućce – niby dają Ci w szpitalne jak nie masz, ale lepiej mieć swoje, nic tak nie smakuje jak herbata z ulubionego kubka popijana podczas patrzenia na swoje nowonarodzone dzieciątko.
  9. Woda niegazowana – w ciąży chciało Ci się dużo pić? To jeszcze nic! Jak zaczniesz karmić to będzie Ci się chciało jeszcze więcej. Woda to kolejny absolutny must have! Nie wspomnę już o tym, że podczas porodu też dobrze jest się nawodnić.
  10. Pomadka do ust – niby za nic nie pasuje na tej liście, ale jak z wysiłku, a później z ciągłego szczerzenia kłów wyschną Ci usta to ona ratuje Ci życie;)
  11. Telefon – przecież musisz poinformować, że Kinder Niespodzianka została już rozpakowana, a dodatkowo musisz mieć czym zrobić serię zdjęć swojej pociechy zaraz po narodzinach.
  12. Dokumenty – bardzo ważny punkt! Dowód osobisty, karta NFZ.
  13. Wyniki badań – jeszcze ważniejszy punkt! Wyniki badań krwi, ostatnie USG, badanie moczu itp.
  14. Karta przebiegu ciąży ! Nie zapomnij jej!

To co wypisała to MUST HAVE. Są jeszcze pozycje dodatkowe, których ja nie miałam, ale które mogą się przydać np. laktator – gdyby nawał mleczny okazał się nie do wytrzymania, osłonki silikonowe na piersi, maść na popękane brodawki (choć osobiście polecam sposoby babcine ale o tym może innym razem).

Sporo tego prawda? A to dopiero walizka numer 1, czyli tylko to co potrzebuje przyszła mama. Druga walizka jest tak samo obszerna, jak nie większa! 

Wypatrujcie, bo już niedługo pojawi się lista MUST HAVE dla dziecka :)


A Wy co jeszcze byście dopisały? Co spakowałyście dla siebie do szpitala?

To Cię może zainteresować

9 komentarze

  1. W sumie to miałam dokładnie to samo plus pieluchy i chusteczki dla dziecka ( niczego innego nie potrzebowałam), a i tak usłyszałam, że 'tym babom to się teraz w dupach przewraca, że takie torby do szpitala zabierają' - cytat z jednej z pielęgniarek odwożących mnie po cc na salę pooperacyjną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety często pielęgniarki mają hasła nie na miejscu... często opieka pozostawia wiele do życzenia

      Usuń
  2. Byłam w szpitalu 2 tygodnie, więc w końcu miałam tam pół domu, zawartość małej lodówki i półkę z Empika :) Nie znoszę pakowania, od lat robię zawsze listę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lista to dobry pomysł! Też się staram robić listę bo bez niej połowy rzeczy bym zapomniała:)

      Usuń
  3. Ja miałam dwie torby - dla siebie i dziecka. Zabrałam do porodu T-shirt męża (nie było go żal, od razu poszedł do wyrzucenia "po"), super się przydał też olejek lawendowy, piłeczka tenisowa do masażu i butelka wody (koniecznie z dziubkiem :)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam dwie torby o drugiej napiszę w kolejnej części:) o piłeczka tenisowa to dobry pomysł

      Usuń
  4. Ja bym dopisała sucharki po cesarce :) Bo po operacji położne polecały zacząć właśnie od nich :) To jedyne, co mi przechodziło przez gardło :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tez nienawidze pakowania. 3/4 rzeczy w walizce zawsze mi sie nie przydaje:/ ja bym jeszcze zapakowala cos dobrego do schrupania i laktator gdyby trzeba bylo rozbujac laktacje bo z tym roznie bywa,nam akurat byl potrzebny a nie mielismy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nam laktator nie był potrzebny ale później w domu już tak. Coś do schrupania to obowiązkowo :)

      Usuń

FACEBOOK

Google+ Badge