Bo dziecko to nie problem!

10:08

Chciałam Wam przedstawić jak wyglądał nasz ostatni weekend. Dlaczego? Ponieważ udowadniamy nim, że małe dziecko:
- nie jest ograniczeniem
- nie jest problemem
- nie zmusza nas do wyrzeczeń.

Mając dziecko nie trzeba rezygnować z wychodzenia z domu, ze zwiedzania, wyjeżdżania itp. Oczywiście będziesz potrzebowała sporego zacięcia logistycznego (musisz mieć plan, a także plan na zmianę planów, która na pewno nastąpi, bo to w końcu jest istota z gatunku tych nieprzewidywalnych), dużej ilości rzeczy ze sobą i cierpliwości (nie wszystko pójdzie zgodnie z planem, ale taki urok dzieci, więc patrz punkt wyżej).

My te wszystkie kroki powzięliśmy i ruszyliśmy tyłki z domu!


Co roku organizowana jest w naszej okolicy impreza pod nazwą INDUSTRIADA – dla niewtajemniczonych: święto szlaku zabytków techniki. Grzechem jest nie skorzystanie z okazji do zwiedzania bez ograniczeń!

Postanowiliśmy i my wykorzystać tą możliwości! Zapakowaliśmy miliard potrzebnych (lub nie rzeczy) włączając w to soczki, herbatki i inne napoje, bo upał niemiłosierny, do tego chustki na głowy, krem z filtrem itp.

I tak Mała Zet została najmłodszym zwiedzającym, co dało jej zaszczytny tytuł maskotki wycieczki. Nie zaprzeczę, że dzięki temu mieliśmy fory i boczkiem mijaliśmy kolejki ustawiając się od razu na ich początku. W taki sposób zwiedziliśmy Muzeum Śląskie oraz tereny starej Kopalni Katowice. Podziwialiśmy miasto z „góry”, ponieważ  udało nam się wjechać na Szyb – wnioski z tej „wysokości” są następujące: Mała nie ma lęku wysokości, windy lubi, uwielbia tłumy ludzi a hitem windy była czkawka Małej! A widoki na górze wspaniałe! Całe Katowice i okolice jak na dłoni!

Klimat starych pokopalnianych budynków naprawdę nie do podrobienia – lubimy takie miejsca! Można (jeśli się potrafi oczywiście) wykonać wiele świetnych ujęć. Ja nie potrafię, ale coś tam popstrykałam.

Oczywiście jak to na wypadzie z małym dzieckiem nie obyło się bez niespodzianek, zwanych inaczej „aferą tyłkową”! Niestety tutaj nowy budek Muzeum Śląskiego nie popisał się, ponieważ nie przewidział i nie zaprojektował miejsca do przewijania. Co zmusiło nas do przewijania w warunkach ekstremalnych i polowych, ale dla chcącego nic trudnego

Dzięki temu, że nie zostaliśmy w domu, ze skwaszonymi minami, narzekając, że małe dziecko nas ogranicza i nasz weekend został zapisany po stronie tych bardzo udanych! Wniosek jest tylko jeden. Dla chcącego nic trudnego. Dziecko nie jest ograniczeniem. Trzeba jedynie trochę bardziej się wysilić by móc nie rezygnować i „swoje” przyjemności przerobić na „nasze wspólne” przyjemności!

A poniżej kilka ujęć z miejsca, które zwiedziliśmy + nowy przyjaciel Małe Zet ;) 
A nawet Mr Right się załapał na zdjęcie ;)

A Wasze Dzieciaki towarzyszą Wam w podróżach, zwiedzaniu itp? :) 














To Cię może zainteresować

20 komentarze

  1. Każdy tak spędzony dzień to dzień na OGROMNY plus! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak trzymaj! Przeciez dziecku z rodzicami zawsze najlepiej gdziekolwiek by to bylo;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My od samego początku zabieraliśmy wszędzie Kubusia i tak jest do tej pory. Nie ma z nim żadnych problemów, chętnie jeździ w wózku więc nie trzeba go ganiać. Zawsze planujemy tak wyjazdy aby w podróży mógł się zdrzemnąć oraz tak abyśmy w spokoju zjedli posiłek. Dziecko to nie ograniczenie. Dobry plan i w drogę :-)

      Usuń
  3. Rewelacyjny wypad. Sama bym chciała wybrać się do Katowic na takie zwiedzanie. Zainspirowałaś mnie :)
    Moja Basia ma obecnie 10 lat, jeździ z nami wszędzie od początku swojego urodzenia. Jak miała 2 miesiące byliśmy z nią nad morzem. Wszyscy naokoło krzyczeli : Co robicie ? Zwariowaliście ? Pochoruje się. My postawiliśmy na swoim. Nic się nie działo, było cudownie, Baśka wysypiała się i widać było, że to "inne" powietrze jej służy. Tak więc całym sercem popieram wyjazdy z maluszkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zapraszamy do Katowic i okolic :)

      Usuń
  4. dokładnie dziecko to nie problem:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nasze dzieciaki zawsze i wszędzie z nami jeżdżą :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super wypad :) W naszym przypadku jest tak, że odkąd mamy synka, częściej ruszamy tyłki z domu ;) Bo w domu by nas zamęczył :D Ma w sobie tyle energii co my dwoje, więc nie mamy wyboru. I dobrze nam z tym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest tak samo! Mała Zet chyba ma to po rodzicach, ze nie lubi siedzieć w domu. Poza domem jest grzeczniejsza niż w domu:)

      Usuń
  7. W 100% się zgadzam, że dziecko w żaden sposób nie ogranicza, czasami może coś utrudnia, ale nie ma sytuacji, z którymi byśmy sobie nie poradzili. My z naszą córcią podróżowaliśmy od zawsze, pierwsza podróż w Polsce jak miała 6 miesięcy, pierwsza podróż za granicę jak miała 2 latka. Z drugim dzieckiem też nie zamierzamy siedzieć w domu ;) Fajny wpis i oby więcej mam przekonywało się do podróży ze swoimi pociechami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwójka dzieci pewnie wymaga większej organizacji, ale dzieci są takie jak ich rodzice. Jeśli rodzice lubią podróże to dzieci również :)

      Usuń
  8. Popieram. Nie wyobrażam sobie gnuśnieć z dzieciną w czterech ścianach tylko dlatego, że z dwójki zrobiła się trójka.,

    OdpowiedzUsuń
  9. Ooo Nasze piękne Katowice :D
    miło widzieć, że ludzie nie stwarzają sobie sztucznych ograniczeń! Tak trzymać :D

    Ps. Dziecinka jest urocza <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Zawsze nam dzieciaki towarzyszą, przecież dzieci nie ograniczają przy nich uczymy się na nowo poznawać świat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, uczymy się od nich nowego sposobu patrzenia na świat i ciekawości :)

      Usuń
  11. Oli podróżuje z nami od urodzenia. Trochę na do tego przymusiły moje studia. Cieszę, że tak się stało, bo teraz nie mamy żadnych oporów żeby razem gdzieś wyruszyć. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedy nasza córka się urodziła postanowiliśmy, że to ona ma się do nas dostosować a nie my do niej. Tak też się stało. Pakowaliśmy się zaraz po pomyśle wyjazdu i za chwilę byliśmy już na miejscu ku wielkiemu zdziwieniu i niezadowoleniu teściowej, która swego czasu się obraziła, bo jak powiedziała: " dziecko to nie worek ziemniaków, który się wrzuca do bagażnika i wyjeżdża". Tak trzymać ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a kto mówi o wrzucaniu dziecka do bagażnika ;) ma swój fotelik hihi ;) dziecko jest takie jak rodzice, jeśli rodzice lubią podróże to dziecko też polubi :)

      Usuń

FACEBOOK

Google+ Badge