Wirus ciążowy !

16:36

Ledwo zajdziesz w ciążę, jeszcze nie zdążysz poinformować o tym wszystkich, żadnych decyzji jeszcze nie podjęłaś, o nic nikogo jeszcze nie poprosiłaś, a już dostajesz w twarz hasłem „ciąża to nie choroba”.

Ciąża to nie choroba – możesz stać w kolejce.
Ciąża to nie choroba – możesz pracować.  
Ciąża to nie choroba – możesz (a nawet musisz) wykonywać wszystkie prace domowe i okołodomowe.
Ciąża to nie choroba – możesz stać w środkach komunikacji miejskiej.
Ciąża to nie choroba – możesz (a nawet musisz przestać narzekać).

Nie ważne, że kolejka jest tak długa, że będziesz w niej stała przynajmniej godzinę, a Twój (może nawet niewielki) brzuch będzie wbijał Cię w ziemię tak, że po tym czasie nie ruszysz się z tego miejsca.
Nie ważne, że wycierając podłogi szorujesz po nich brzuchem lub wieszając firanki brzuch nie pozwala Ci się zbliżyć za bardzo do okna.
Nie ważne, że jedziesz tym cholernym busem, pociągiem czy innym ustrojstwem przez najbliższe 30 min, a Twoje dziecko ma w tym czasie trampolinę w środku, bo polskie drogi pozostawiają wiele do życzenia.

I tak będą do Ciebie krzyczeć, że ciąża to nie choroba.

Z moich obserwacji jednak wynika coś innego. Jak tak dłużej nad tym tematem posiedziałam to doszłam do wniosku, że coś w tej ciąży z choroby jest. Ciąża jest zaraźliwa! Nasze babcie powtarzały, żeby nie dotykać lub dotykać (w zależności czego się chce) brzucha ciężarnej. Mówiły: „bo Ci się przyklei” i coś w tym jest! Niby drogą kropelkową się to nie przenosi, ale w koło same ciężarne. 

Jeszcze Mała Zet siedziała sobie w brzuchu, a tu w gronie naszych przyjaciół kolejne brzuchy zaczęły rosnąć! Już niedługo poszerzy się grupa Matek Amatorek, a Mała Zet będzie miała się z kim bawić. Za to ja będę miała z kim na placu zabaw przesiadywać i o moich wzlotach i upadkach rozmawiać.
Spacerując z Małą Zet (a robię to codziennie) spotykam mnóstwo kobiet w ciąży lub z małymi dziećmi. Nawet moje sąsiadki niedługo będą klientkami bloku porodowego. Stoję w aptece, w warzywniaku, siedzę na ławce w parku, a tu wszędzie małe dzieci i „ciężarówki”.

Wniosek zatem jest jeden CIĄŻA JEST ZARAŹLIWA ;)

PS. Ewentualnie właśnie jesteśmy na etapie „rozrodczym” stąd te wszystkie ciąże sypiące się jak z rękawa.


PS.2. Też macie wrażenie, że macie nosy i oczy wyczulone na małe dzieci i ciężarne, więc ciągle je widzicie? Jak to było w gronie Waszych przyjaciół? Byłyście „zarażającymi” czy „zarażonymi” ciążą ?:) 

To Cię może zainteresować

16 komentarze

  1. Tak sobie myślę, że miło byłoby, gdyby ta ciąża faktycznie była zaraźliwa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdy byłam w ciąży to też sporo kobiet z brzuchami widziałam :)
    Wśród moich koleżanek w ciążę zachodzi się parami, zupełnie jakby się umawiały. Jeśli, któraś jest w ciąży to wiadomo, że zaraz kolejna dołączy do niej ;)

    Ale chyba tak to jest, że jeśli jakiś temat nas dotyczy, jest nam bliski, lub po prostu się nim interesujemy to nagle dookoła pełno podobnych historii i zdarzeń :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie zaraziła siostra bliźniaczka - zaszła w ciążę, a ja 1.5 miesiąca później i bardzo jestem jej wdzięczna za tego wirusa :D
    A będąc w ciąży widziałam wszędzie dokoła ciężarne, teraz widzę wszędzie mamy z dziećmi ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. NO własnie nie w każdym przypadku "ciąża to nie choroba" ja będąc w ciąży z trojakami nie mogłam pozwolić sobie na te wszystkie wygibasy. Nawet mój profesor powiedział "Ada w twoim przypadku, ciąża to choroba".
    A co do wirusa ciąży to faktycznie w moim otoczeniu praktycznie same ciężarówki!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie w sumie zaraziła szwagierka :D Ja potem, żone kuzyna, a ona moją siostrę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to macie grupę dzieciaków w podobnym wieku :) Super :)

      Usuń
  6. Ja uważam,że ciąża to nie choroba - fakt, ale stan wyjątkowy, w którym kobiecie należą się szczególne prawa :) jednakże każda kobieta jest inna i to co jednej przyjdzie z łatwością, innej może sprawić trud i problem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jestem zdania, że to po prostu ten wiek ;) Pewnie masz podobnie jak ja, znajomi w podobnym wieku, wśród sąsiadów sporo młodych.. Czy się chce, czy nie chce, wszyscy mają podobne plany na życie ;) Moim zdaniem nie ma co czekać na dzieci do 40 czy 50tki ;) I często jest tak, że jak się jest w "określonym stanie" to podświadomie zwraca się uwagę na inne osobny w podobnej (lub takiej samej) sytuacji.
    I tak, ciąża to nie choroba, ale trzeba o siebie (i o Lokatora z brzucha) po prostu dbać!! I uświadamiać ludzi na około, że jednak nie wszystkie czynności są dla ciężarnych wskazane, chociażby ze względów medycznych.. Zatem jeśli nie chcą później wykonywać wszystkich obowiązków ciężarnej, niej jej z tych "zakazanych/niewskazanych" wyręczą :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację grupa naszych przyjaciół to ludzie w tym samym momencie życiowym co my :)

      Usuń
  8. To był jeden z tekstów, które najbardziej mnie irytowały kiedy byłam w ciąży.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie cierpię słuchania, że ciąża to nie choroba, aż się w środku gotuję ;).
    I też tak ma, że wszędzie widzę dzieci i ciężarno to jest prawdziwa choroba ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. No to ja jestem "zarażona" ciążą. Najpierw była moja przyjaciółka, a potem dziwnym trafem ja. Między chłopakami jest 8 miesięcy różnicy. Potem okazało się, że inna moja koleżanka też jest w ciąży, z kolei jej synek jest 3 tygodnie młodszy od mojego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Wasze dzieciaki będą od początku miały z kim się bawić :)

      Usuń
  11. powiem Ci, że coś w tym zarazaniu się ciąża faktycznie jest :) w listopadzie 2011 dotknęłam brzuszka koleżanki (całkowicie nieświadoma ze może mi się "coś przykleić":p) a w kwietniu zaszłam w ciążę :) z drugą ciąża juz wiedziałam żeby nie dotykać ale kiedy te brzuszki takie piękne hehe :D i tak się pilnowałam całe wakacje zeby koleżanki z którą spędzałam urlop nie "pomacać" przypadkiem, ale przed samym jej rozwiązaniem w październiku delikatnie musnęłam..i pyk!! w grudniu zaszłam :)
    Klaudia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. powiem Ci, że coś w tym zarazaniu się ciąża faktycznie jest :) w listopadzie 2011 dotknęłam brzuszka koleżanki (całkowicie nieświadoma ze może mi się "coś przykleić":p) a w kwietniu zaszłam w ciążę :) z drugą ciąża juz wiedziałam żeby nie dotykać ale kiedy te brzuszki takie piękne hehe :D i tak się pilnowałam całe wakacje zeby koleżanki z którą spędzałam urlop nie "pomacać" przypadkiem, ale przed samym jej rozwiązaniem w październiku delikatnie musnęłam..i pyk!! w grudniu zaszłam :)
    Klaudia :)

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge