Zapomnij o planowaniu

21:53


Młode małżeństwa pytane są często o to kto rządzi w domu (taka dziwna forma żartu). Facet zawsze powie, że to on jest królem tego małego stada, dbającym o jego dobrobyt, pilnującym porządku szeryfem. Samiec Alfa nigdy nie przyzna się w towarzystwie swoich kumpli, że w domu jest raczej z gatunku tych łagodnych i posłusznych ciepłych misiów. Kobieta będąc w tym samym towarzystwie co jej partner nie podważy jego statusu (mądra bestia nie będzie sobie nerwów psuła niepotrzebnym męskim fochem, który gorszy jest od damskiego). Chyba, że jest na pogaduchach przy wielkim ciachu i kawie z przyjaciółkami, wtedy prawdy się dowiesz.

Właśnie teraz zburzę Wasz światopogląd. Tak na prawdę żaden facet, ani żadna kobieta nie są Panami własnego M. To dziecko dzierży berło władzy w domu (z rozszerzeniem na domu dziadków, cioć, wujków i innych osób, których umysłami zawładnęło.) . To ono jest szefem naszej codzienności. To dziecko ustala zasady funkcjonowania rodziny i ono decyduje co rodzice będą w danym momencie robić . Nie ma zmiłuj! Będzie po jego myśli, albo zastosuje środek przymusu czyt. płacz o takim natężeniu decybeli, że sąsiedzi zadzwonią po Opiekę Społeczną. Nie łudź się, że możesz negocjować. Jego decyzje nie podlegają dyskusji!

Znacie powiedzenie „człowiek myśli, Pan Bóg kreśli”? Jasne, że znacie. Z powodzeniem możemy je poddać drobnej przeróbce. Powiedzenie dla młodych rodziców brzmi: „rodzic myśli, dziecko kreśli”. Ewentualnie można też stuningować przysłowie „chcesz rozśmieszyć Pana Boga, powiedz mu o swoich planach”, na wersję  dla rodziców : „chcesz rozśmieszyć dziecko, powiedz mu o swoich planach”. Niby taka mała, bezbronna istotka, a złamie każdego zatwardziałego nawet samca Alfa.
Zanim urodziła się Mała Zet lubiliśmy mieć dzień poukładany, dokładnie widzieć co po kolei załatwimy, jak spędzimy wolny czas. Uwielbiałam mieć wszystko poukładane. Po narodzinach dziecka w taki plan trafia piorun. Mała stwierdziła, że taki plan dnia jest okropnie nudny. Spontaniczność, szybkie zwroty akcji, nagłe zmiany decyzji to jej żywioł. Gdyby potrafiła pisać scenariusze filmowe pewnie specjalizowałaby się w filmach akcji.

I tak wstaję sobie rano i planuję zjeść pyszną jajeczniczkę na  śniadanie, wypić gorącą kawę z mleczkiem, doprowadzić się do ludzkiego wyglądu. Jestem pełna nadziei, że to mi się uda, ponieważ Mała Zet jeszcze śpi i to snem głębokim, a przynajmniej tak wygląda. Dosłownie na paluszkach wychodzę z sypialni, sunę prawie nie dotykając podłogi, zamykam bardzo powoli drzwi, żeby broń Boże jej nie obudził nawet mój oddech. Wbiegam do kuchni, z radości walnęłam piruet, otwieram lodówkę i … szlag trafił mój plan. Mała się obudziła i stwierdziła, że to nie jest czas na śniadanie tylko na to by wydłużyć moje ręce do kolan i wydeptanie ścieżki od salonu do kuchni przez godzinne noszenie jej. W taki oto sposób moja córka zadecydowała, że zamiast jajecznicy zjem kromkę z serem, zapiję herbatą z wieczora, a makijaż – po co mi makijaż. Zgodnie z życzeniem Pani domu plany zostały zmienione. Chciałam się nawet gniewać, ale Mała poczęstowała mnie takim uśmiechem i chichotem, że nawet zwykła kanapka z serem stała się wyśmienita i wytworna.

Proponuję nie planować również większych wyjść. Ja planowałam, oj planowałam. Od tygodni planowałam. Wielkie wyjście na wesele przyjaciół. Nawet nową sukienkę sobie kupiłam i buty. Oczywiście najpierw kupiłam kreację Małej Zet, śliczną sukieneczkę, pełen zachwyt w sklepie. Mniejszy zachwyt przy kasie. Zerowy zachwyt u Mr Right’a gdy zobaczył wyciąg z konta, ale jakoś to przeżył, bo to w końcu córeczka tatusia. Zaplanowałam wszystko. Jak po kolei będziemy się rano przygotowywać, jak karmić Małą Zet, nawet jej rzeczy przygotowałam (na cały dzień to cała walizka się zebrała), zaplanowałam jak długo Mała będzie z nami, kto się nią później zajmie i tak dalej. Mała jednak stwierdziła, że ma te plany gdzieś i nigdzie nie idzie, a najlepiej jeśli my też nie pójdziemy i się pochoruje. Foch z jej strony i koniec. Rozpacz! To miał być dzień kiedy w końcu po raz pierwszy od długiego czasu miałam wyglądać jak reprezentant rodzaju ludzkiego. Dół całkowity. Na szczęście Władczyni naszego życia postanowiła być dla nas łaskawa i szybko się pozbierać, więc z lekkim opóźnieniem i niestety bez niej dotarliśmy na imprezę. Niestety sukienka Małej Zet została wisieć w szafie ku niezadowoleniu Mr Right’a i naszego konta bankowego (a sklep był tak cwany, że nie pozwolił zwrócić kreacji).

Poza takimi spektakularnymi roszadami, są też takie mniejsze. Np. szybka zmiana karmienia coś w stylu: jestem głodna, trochę się napiję, a może jednak teraz nie, napiję się za 30 min jak mama będzie w połowie smażenia kotletów, ciekawe kto je przypilnuje. Ewentualnie inna sytuacja, już mamy wychodzić na spacer, mała ubrana, ja też, nie wiem kto się przy tym bardziej spocił (taki minus dzieci urodzonych zimą)  a tu niespodzianka w pampersie i nawet poza nim, więc trzeba rozebrać, ubrać, i wtedy Mała Zet stwierdza, że coś by przekąsiła i nie ma ochoty na spacer. Zdarza również się niespodziewane zaśniecie mimo, iż wszystko jest przygotowane do kąpieli lub odwrotna sytuacja, Mała do późna nie chce spać chociaż zaplanowaliśmy z Mr Right’em romantyczny wieczór itp.


Ciągle uczę się tego, że z małym dzieckiem nie można/nie wolno/zabrania się planować czegokolwiek. Lubię się uczyć, ale ta informacja wybitnie nie wchodzi mi do głowy, co niestety kończy się moją skwaszoną miną, którą Mr Right stara się znosić (należy mu się pochwała i medal za cierpliwość). Na szczęście szefowa naszego domu skradła mi serce. Wynagradza mi te częste zmiany planów. Są to najpiękniejsze nagrody: uśmiech po przebudzeniu, trzymanie za rękę podczas karmienia i pełne miłości oczka. Taką szefową na rękach mogę nosić zawsze i wszędzie.

To Cię może zainteresować

1 komentarze

  1. Oj skąd ja to znam, u nas jest identycznie :)
    Ostatnio przez 2 godziny zbieralysmy się do wyjścia i jak już w pełni ubrane i spakowane byłyśmy przy drzwiach to Matylda dostała czkawki i musiałam ja wyciągnąć, porozpinac i znów przystawić do piersi ;)
    Ale nie pocieszylas mnie bo łudzilam się, że za parę mcy będzie lepiej ;)
    Asia

    OdpowiedzUsuń

FACEBOOK

Google+ Badge