9 miesięcy

22:29

Uwaga! Post z dużą porcją przesadyzmu!

Zanim dostaniemy do rąk małe zawiniątko i zdamy sobie sprawę, że właśnie zmieniło się nasze życie, w sumie jeszcze nie wiemy jak, a co gorsza nie wiemy co począć z tym maleństwem, musimy przejść przez plus minus 9 miesięcy zmian. Gwarantuję, że nawet najbardziej spragniona dziecka kobieta nie jest przygotowana i  świadoma tego, co się z nami dzieje. Nie ogarnie tych hormonów, wahań i innych dziwnych zjawisk okołociążowych.
Ciąża to cudowny czas oczekiwania na wymarzonego potomka. Takie hasło bombarduje nas z każdej strony. Otwierasz gazetę a tam piękna kobieta z delikatnie zaokrąglonym brzuszkiem z wielkim uśmiechem na twarzy. Włączysz telewizor i widzisz mężczyznę tulącego swoją wypacykowaną, szczuplutką partnerkę, która jest w ciąży, to samo w Internecie, a czasami masz wrażenie, że nawet gdy otworzysz lodówkę to ona będzie Cię przekonywała jak przepiękny to czas. Akurat! Takie sielskie anielskie obrazki i hasełka na bank wymyślił facet, którego praca skończyła się w noc poczęcia. No może plus kilka dodatkowych siwych włosów, gdy partnerka na jakąś chwilę (pod wpływem hormonów oczywiście) uraczy go gigantycznym roller-coasterem własnych nastrojów, poczynając od słodkiej, potulnej i tryskającej szczęściem partnerki, a kończąc na zołzowatej, upierdliwej jędzy – w międzyczasie przechodząc przez kilka mniej skrajnych modeli. Wszystko to w przeciągu jednej godziny, no może maksymalnie dwóch. No cóż drodzy Panowie, nie możecie mieć zawsze łatwo i przyjemnie. Jakieś konsekwencje też musicie ponieść, a zaznaczam, że kobieta i tak ma gorzej.

Klasyczny dzień ciężarówki w początkowym stadium zaawansowania rozpoczyna się w łazience. Niestety nie jest to wizyta w celu poprawienia urody nowymi kosmetykami, przy użyciu cudownych kadzidełek, poprzedzona kąpielą w wannie, która wypełniona jest pianą. W tym czasie łazienka kojarzy nam się przede wszystkim z tangiem z porcelaną. Śniadanie? Zapomnij! Ulubione tosty z dżemem wywracają Twój żołądek do góry nogami, wyrywając z niego to czego nie zdążyły wyrwać za pierwszym podejściem. Zatem kolejny sprint do łazienki. Niektóre z nas mają tą wątpliwą przyjemność powtarzać tą czynność kilka razy dziennie przez większość ciąży. Dzień płynie dalej. Niby wszystko ok a tu nagle dopada nas takie zmęczenie, że mamy wrażenie, że zaraz uderzymy twarzą o podłogę, klawiaturę itp. To nic, że na zegarze dopiero godzina 10.00. Zmęczenie to nieodzowny przyjaciel ciężarówki, dopada rano zaraz po śniadaniu, przed obiadem, po obiedzie, przed podwieczorkiem … i tak dalej. Chociaż w sumie to nie jest takie tragiczne – można w końcu bezkarnie poleniuchować (pod warunkiem, że nie jesteśmy w pracy). Dodatkowymi atrakcjami w naszym codziennym życiu są również darmowe przejażdżki kolejką górską nastrojów (od błogostanu, po całkowity przejaw braku panowania nad swoimi nerwami czyt. Agresja) i przejażdżki diabelskim młynem (niestety z pominięciem przyjemności – zostają tylko zawroty głowy). 

Na szczęście dla pocieszenia środkowy etap zazwyczaj jest tak zwanym „złotym czasem”. Najczęściej znikają nieprzyjemne dolegliwości, nie odczuwamy jeszcze tak bardzo przyciągania ziemskiego. Zatem można nawet powiedzieć, że czujemy się fajnie. Niestety nic co dobre nie trwa wiecznie. Przychodzi ostatni trymestr a wraz z nim kolejne dolegliwości. Po pierwsze brzuch rośnie, rośnie i rośnie, razem z nim w zatrważającym tempie rośnie tyłek, który w pewnym momencie wymyka się spod kontroli i zaczyna żyć własnym życiem. To, że nie mieścisz się do swoich ulubionych jeansów to mały pikuś. Jazda zaczyna się, gdy nie mieścisz się do szerokiej tuniki lub sukienki. Nawet w ciążowych ciuchach wyglądamy jak wieloryby w workach na ziemniaki, czyli delikatnie mówiąc średnio. Dodatkowo do butów też możesz się nie zmieścić. Tak, tak nogi puchną.  Jest jednak jedna część naszego ciała, której tendencja wzrostowa zawsze cieszy – biust! Cieszmy się nim bo takie rozmiar nie trwa wiecznie. Brzuch rośnie a przyciągnie ziemskie nie maleje, wręcz przeciwnie ono też rośnie. Dłuższy spacer? Zapomnij po chwili robi Ci się ciężko, bolą nogi, plecy. Bolą nawet myśli. W pewnym momencie dochodzimy do tego, że nawet kanapa uwiera nas w tyłek, bo za bardzo się w nią wbiłyśmy (znowu wina grawitacji). Zostając przy temacie poszerzania to razem z nim przychodzą jego dzieci – rozstępy, czyli wredne, małe, czerwone i nie dające się wyplenić pasożyty, niszczące nasze piękne i delikatne brzuchy ryjąc w nich nie dające się niczym uzupełnić dziury. Możesz się smarować, nacierać, kąpać w Bóg wie czym – nic to nie da. Potwory dopadną każdego. Chyba, że masz cudowne geny matki modelki. Nie masz? Tak myślałam. Genów nie masz, ale masz za to pecha, bo w takim wypadku masz cień szansy na uniknięcie pasożytów. W ciąży uwaga na to co jemy, ponieważ może dopaść nas smok wawelski w gardle - zgaga. Będzie tak piekło, że nawet cała woda z jeziora Śniadrwy go nie ugasi. Jasne, że są magiczne sposoby, takie jak: migdały, mleko i specyfiki farmaceutyczne, ale to jest ściema. Szukaj Dratewki ,może Ci pomoże jeśli jeszcze żyje w Krakowie.


Dobra, już strasznie wszystkich zraziłam. Ochota na seks wszystkim przeszła w obawie przed ciążą. Teraz, żeby nie być winnym niżu demograficznego powiem o plusach.  Na szczęście są też plusy ciążowego stanu. Mamy 9 miesięcy, kiedy możemy bezkarnie mieć zachcianki, a inni (najczęściej nasi partnerzy) mają obowiązek – tak, tak właśnie obowiązek! – je spełniać. Najsilniejszy argument: „ciężarnej się nie odmawia!”. Przybierania na wadze nie da się uniknąć, ale gwarantuję, że jest to jedyny czas, kiedy mega ono cieszy.  Nagle masz piękną cerę, a włosy jakbyś użyła magicznego preparatu push-up. No a już największy plus pojawia się na samym końcu. Dziecko, dla którego wszystkie te minusy znosimy. 

To Cię może zainteresować

2 komentarze

  1. Ha, ja dopiero zaczynam moją ciążową przygodę, ale już wiem, że parę ostatnich miesięcy marzyłam o piękny stanie błogosławionym, że będę biegać niczym zwiewna rusałka z motylkami za pan brat? I co? To nie ta bajka, niestety. Szkoda, że nie pisałaś w ciąży, z przyjemnością poczytałabym o perypetiach, zmorach ciążowych, delikatnych depresjach, stanach lękowych... Lekko wariuję, a to dopiero początek :( z przyjemnością wrócę po więcej postów :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że moje posty się spodobały :) teraz też żałuję, że nie zaczęłam wcześniej, a było o czym pisać ;) zapraszam do czytania i polecania ! :) Pozdrawiam Przyszłą Mamusię i Maleństwo:)

      Usuń

FACEBOOK

Google+ Badge